Podróże z espresso 192: Etiopia Galena Abaya (CP)

Halo, halo, wracamy po dłuższej nieobecności na łączach, ale kawę piliśmy rzetelnie. Stąd przeskok numeracyjny, ale nie bójcie nic, wszystko jest zapisane i sfotografowane. 

Na początek dzieło Eli Citak z krakowskiego kontenera, aka Coffee Proficiency, która podobno pali ze stetoskopem w dłoni i przy uchu. Rezultaty są bardzo pozytywne, dawno już nie było tak słodko, nawet w etiopskich naturalach. 

Patryk mówi, że dużo etiopskiego słońca i kwiatusy-cytrusy. I korzeń.

Tak, można płacić banknotami 100 i 200 zł.

PS. Na zdjęciach kawy, które piliśmy w ostatnich, nieopisanych Podróżach. Można sobie dobrać dowolną kolejność w zakresie 189-191. Jest też jedna nie pasująca do zestawu. Dla spostrzegawczych +1 w szarych komórkach i -3 w kaloroach. Warto.

PS2. Kawa z Francji była bardzo droga i bardzo trudna. Chyba nie zawsze wykorzystywaliśmy jej możliwosci. Ale dobrze zrobiona była zachwycająca: zbalansowana pomiędzy słodyczą pomarańczki sycylijskiej i kwasowością darjeelinga first flush z organiczną cytryną z lidla:) Daniel przytachał i poleca. Zwłaszcza na miejscu, w Paryżu

PS3. Kawa z Austrii była brazylijską Brazylią, czyli dobrym Włochem

PS4. Kawa z Berlina była najlepszą Etiopią, jaka mi się przytrafiła w tym roku. Więcej nie pamiętam, prócz banana(nie mówię tu o sensoryce, tylko wyrazie twarzy)

    
    
 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s