Podróże z espresso 172: Wrocławski Klasyk (Czarny Deszcz)

wroclawski_klasykEhh, to były czasy. Michael Douglas z przydługim włosem obija twarze chłopakom z yakuzy, którzy śmigają na suzuki z katanami w dłoniach i podpala pety od zielonych banknotów. Andy Garcia jak zwykle z szalonym wejrzeniem, kobiety w trwałych, lokalizacje mroczne.

Nasz lokalny Czarny Deszcz to komitywa wrocławskich kawiarzy, który – jeśli dobrze rozumiem nie do końca jasny przekaz ze strony internetowej – wybierają ziarenka, które palą w „zaprzyjaźnionej palarni” (Coffee Proficiency?). Coś jak robienie piwa przez Pintę. Grunt, że wychodzi dobrze.

No więc na rozkładzie Wrocławski Klasyk. 65% z Gwatemali (EP i El Mirador), reszta z Kolumbii. Może nie ma nazwisk plantatorów, ale przecież chodzi o zawartość filiżanki. A ta jest klasyką w świetnym wydaniu. Po pierwsze balans: słodycz, kwasowość, gorycz – wszystko jest na miejscu i w odpowiedniej ilości (Patryk chciałby więcej owocu, ale to już byłby neoklasyk…). Ciężko znaleźć jakiś motyw przewodni, może kakaowe wafelki?

No i wysoka pijalność: przepytaliśmy wszystkich, którzy próbowali. I wszyscy byli zadowoleni. Czyli sukces. Niechaj pada, byle słońce świeciło!

K

 

Reklamy

One response to “Podróże z espresso 172: Wrocławski Klasyk (Czarny Deszcz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s