Podróże z espresso 164: Belleville espresso

Cześć,

Zuźka przywiozła z Berlina kawkę z Paryża. Właśnie tak. W środku mieszanka ziaren z Gwatemali i Etiopii. Są kasztany, jest czekolada gorzka i prawie marcepan. Rano była też jarzębina, ale już nie ma. Jesień w młynku.  Karlos mówi, że wybalansowana jak trzeba, bo nie taka kwaskowata jak to, co zwykle podajemy.

Dobry jest też MykMyk blend z Warszawy z ziaren brazylijskich, etiopskich i peruwiańskich. To ten, co jest zawsze w naszym pierwszym młynku. Jeżyna, czekolada, cytrus i chabry. Jest wszystko, nawet trudno narzekać na after, odkąd nowy piec nie tylko dmucha, ale też kręci. Taki termoobieg czy coś.  Jest dobry.

Chodźcie, bo zostało po kilogramie jednego i drugiego.

P.

kasztan

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s