Podróże z espresso 156: Etiopia Yirga Wote (Doubleshot, CZ)

doubleshot_copy

No i przyjechało w eleganckich rękach małe kawowe cacko z Czech. Myta Yirgacheffe Wote z ich rąk – a raczej, jak głosi naklejka na etykiecie, „kava z rukou farmare” – jest wartą grzechu filiżanką. Pachnie jak enerdowski zagęszczony syrop pomarańczowy, taki jeszcze sprzed czasów Biedronki i Lidla. W smaku lekko słodka gorzka pomarańcza, bardzo przyjemnie pełna w ustach. W tle, gdzieś daleko, daleko wafelek czekoladowy z dobrej fabryki. Maciek reklamuje jeszcze grejfruta, ale dał mi też do picia sok z grejfruta i… jest dużo słodszy od szota! W końcówce trochę mokrego lasu, ale tak raczej jak z grzybów z dziadkami, a nie „Blair Witch Project”. Bardzo udana, zostało mało…

K

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s